BKS Stal - Podbeskidzie II 0:3
W drugim spotkaniu derbowym obu ekip lepsze rezerwy Podbeskidzia.
BKS Stal - Podbeskidzie II 0:3 (0:0)
Bramki:
0:1 Żegleń (48')
0:2 Kurowski (52')
0:3 Żegleń (90')
Żółte kartki: nikt - Miroski
BKS Stal: Kozik, Zdolski, Sornat, Kopeć (56. Habdas) , Rucki, Czaicki, Wójcik, Caputa, Brychlik (68. Sieńkowski), Luke (52. Lewandowski), Pontus
Podbeskidzie II: Adamek, Miroski, Kareta, Jarosz, Januszyk, Kupczak (71. Fabisiak), Zelek, Olszowski, Kołodziej (46. Kurowski), Adu (46. Bujok), Bartlewski (46. Żegleń)
Sędzia: Bartosz Bielaś (KS Katowice)
Na takich meczach trzeba po prostu być! Właśnie taka dewiza przyświecała kibicom bialskiej Stali, którzy w ogromnej liczbie przyszli na Stadion Miejski w Bielsku-Białej, by dopingować swoją drużynę w kolejnym spotkaniu derbowym. Rywalem podopiecznych trenera Jana Furlepy były rezerwy Podbeskidzia, z którymi w pierwszej rundzie spotkań bialska Stal wygrała 1:0. Jedyną bramkę meczu zdobył wówczas w 56. minucie Seweryn Caputa. Kibice czerwono-żółto-zielonych liczyli na kolejne zwycięstwo. Świetna atmosfera na trybunach miała dać BKS Stal przewagę na boisku. Piłkarze bialskiej Stali także chcieli uczcić pierwsze derby po wielu latach, w których BKS Stal był gospodarzem, więc wystąpili w specjalnie przygotowanych na ten mecz strojach w barwach czerwono-żółto-zielonych.
Mecz rozpoczął się przy śpiewie kilkuset kibiców bialskiej Stali. Piłkarze BKS Stal szybko mogli objąć prowadzenie: dośrodkowanie Marcina Czaickiego dotarło do Kamila Sornata, który był zupełnie niepilnowany w polu karnym. Bialski obrońca przyjął piłkę, ale na strzał nie pozwolił mu już jeden z obrońców. Kolejne minuty to głównie rzuty rożne wykonywane przez Dariusza Kołodzieja, po którym w polu karnym BKS było sporo zamieszania. Po jednym z takich dośrodkowań i główce Franka Kwame Adu piłka minimalnie minęła słupek bramki. Odpowiedź podopiecznych trenera Jana Furlepy miała miejsce w 24. minucie, gdy głową uderzał Marcin Pontus. Strzał również o centymetry minął bramkę. W 28. minucie Podbeskidzie powinno wyjść na prowadzenie, ale w sytuacji sam na sam lepszy od Sebastiana Bartlewskiego okazał się Krzysztof Kozik. Kilka chwil później napastnik rezerw Podbeskidzia znów miał dogodną okazję, ale jego strzał z pola karnego był mocno niecelny. Po pierwszych 45 minutach wynik był bezbramkowy.
Druga połowa rozpoczęła się od świetnej szansy BKS. Po dośrodkowaniu Czaickiego główkował Przemysław Brychlik, ale jego uderzenie poszybowało nad bramką. Podbeskidzie miało więcej szczęścia. W 48. minucie na strzał zdecydował się wprowadzony w drugiej połowie Łukasz Żegleń, a piłka wpadła do bramki BKS tuż przy słupku. Cztery minuty później było już 2:0 dla rezerw Podbeskidzia. Gola zdobył kolejny rezerwowy Kamil Kurowski. W 57. minucie powinno być 3:0, ale strzał Zelka z linii bramkowej wybił Zdolski. BKS ruszył do odrabiania strat. W 63. minucie w ostatniej chwili Dariusza Ruckiego ubiegł jeden z obrońców Podbeskidzia. W 65. minucie po wrzutce Czaickiego główkował Zdolski, ale piłka odbiła się jeszcze od obrońcy i wyszła poza boisko. Minutę później w polu karnym gości mocno się zakotłowało, ale podskakującej przed linią bramkową piłki nikt niw wbił do bramki. W 69. minucie świetnie zachował się Marcin Pontus, który mając na plecach obrońcę obrócił się w kierunku bramki i strzelił. Piłka odbiła się jednak od słupka. W miarę upływu czasu BKS coraz bardziej się odkrywał, co powodowało okazje do kontrataków dla Podbeskidzia. Po jednym z nich w 79. minucie sam przed Kozikiem znalazł się Żegleń. Od utraty trzeciego gola uchroniła BKS świetna interwencja bialskiego bramkarza. W 89. minucie piłka wreszcie znalazła się w bramce Podbeskidzia, jednak sędzia dopatrzył się wcześniej pozycji spalonej. W 90. minucie Podbeskidzie strzeliło trzecią bramkę, a autorem gola okazał się Żegleń, który wykorzystał dobre rozegranie kontrataku. W doliczonym czasie gry blisko honorowego gola był Rucki, ale jego strzał z bliskiej odległości obronił Adamek. Mecz zakończył się wygraną 3:0 Podbeskidzia. Na trybunach jednak niepodzielnie rządzili fani BKS Stal, którzy cały mecz głośno dopingowali swoich piłkarzy, a po meczu podziękowali im za włożone serce! Taka postawa kibiców zasługuje na duże oklaski i szacunek!







